
No i tak to się dziwnie plecie na tym tu świecie....Mówią, że jeszcze zima będzie, powieje buranem, zasypie śniegiem, ale na razie temperatura wyższa niż -10, słychać ptaki, robi się jasno przed 9:00, ciemno zaś po 18, więc jest dobrze.
Po lewej - meczet. Nowy. Stary może będzie następnym razem.
Dzisiaj niewiele zdjęć, bo jakoś weny fotograficznej ostatnio brakuje. Ale sfotografowałam nasz rynek - czyli miejsce zakupów. Odzieżowe części niczym się nie różnią od tych naszych, ale oddział mięsny - cud, miód i orzeszki - choć bardziej by pasowało - łeb, krew i kosteczki:) Poniżej czyjaś własność...
Ze śmiesznych rzeczy. Polska telewizja śniadaniowa wciąż nadaje w czasie mojego obiadu, więc jestem na bieżąco. Ostatnio dowiedziałam się, że wielką popularnością na weselach cieszy się candy bar, a tort na przyjęciu to absolutny must have. Kilka dni później zachęcano mnie do poczty balonowej, przekonując, że każdy sznureczek do zamówionego i wysyłanego w moim imieniu balonu jest spersonalizowany. I to potakiwanie tych prowadzących, i ta niezrozumiała zgoda na takie paplanie...Mimo że potem gotowanie na ekranie jest pełne niespodzianek (pozdrawiam wszystkich wielbicieli kuchni pełnej niespodzianek - ach, dawno, dawno temu...choć w tej samej telewizji), to jednak rodzi się pewien niesmak...Jakie głowy lepsze - te gadające czy te milczące powyżej?:)

Wolność to wielki dar. Zaczynam go doceniać. Wolność to możliwość wyboru, decyzji, wpływania na swoje życie. To nie są tandetne pseudopsychologiczne slogany - sam decyduj, wszystko w twoich rękach. To szansa na wybranie dobra, gdy trwa powódź zła. Wolność to też możliwość radowania się w każdej chwili z każdej chwili. Ale gdyby każdy z nas tak żył i to czuł, to bylibyśmy już w Raju...
Wolność - ją wymyślił dla nas Bóg,
aby człowiek wreszcie mógł
w niebie się zbudzić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz