
Zima powoli znika, uchodzi. Chociaż to już było ostatnio. Ale że powtórek nigdy dość - zwłaszcza jeśli chodzi o czas przeszły - to proszę bardzo. Znowu lód, tym razem z moimi butami, żeby nie było, że wciąż to samo. Próbuję - urozmaicam, żartuję, o koniku opowiadam... I nic...Potem znowu piszą - że chcą lepsze zdjęcia, więcej ludzi, szczegółów, że czują niedosyt. Koniec spełniania życzeń:)

Takie widoki koją. No i jeszcze spotkania z ludźmi dają radość. Bo do telewizji - nie tej śniadaniowej - powoli się przyzwyczajam. Kręcą się i nas:) po moim miejscu pracy, tylko ja jeszcze nigdzie się na poważnie nie załapałam, ale tylko czekam na ten moment;)
Tam w oddali pasą się konie. Ciekawe czy to z nich potem robi się ten wychwalany przez wszystkich koniak? A może to taka zwodnicza etymologia;)
Tak wygląda chodzenie po lodzie, zapraszam:)

Kolor może wskazywać, że część już rozmarza - nic bardziej mylnego. Po prostu tam padało słońce i sprawiło, że ten lód zaczął się błyszczeć i się tak wygładził. Na żywo piękniej, o wiele:) Ale to jak zawsze.
Jesteśmy kwiatami, których korzenie są w górze. Tam czeka prawdziwe Zwycięstwo. Wszystko, co tutaj, mija - jak lekcja utrwalająca czas przeszły;)
Przez bezkresy morza
do wieczności nieba(...)
martwić się przegraną
nie trzeba, nie trzeba,
skoro jeszcze przegrasz nie raz.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz