Dzisiaj zaczynam od starego meczetu - błękit w Kazachstanie jest wszechobecny.
Czas biegnie nieubłaganie. Nawet nie zauważyłam, że tyle czasu minęło od ostatniego pisania. No ale nie ma się co dziwić, skoro po drodze jeszcze chorowałam. Dzięki temu wiem, że apteka nie jest punktem usługowym, w którym sobie najlepiej radzę:)

Najsprawniej przychodzi mi zakupienie owoców i warzyw, choć w sumie najpłynniej powinno być przy zakupie napojów;). No ale wodę też kupuję szybko, bo pani już mnie zna i nawet nie pyta, tylko od razu pięć litrów na ladę - ot, cóż znaczy inostraniec:) Nie ma nic za darmo. Każdy lokuje. Czasem w nocy, czasem niewyraźnie, ale jednak - kapitalnie;) Wolę to skojarzenie od tego drugiego:) Młodzieży wielu krajów, uczcie się;)
Dzisiaj byłam znowu na spacerze - takim krótkim. Już witam się od kilku dni z wiosną (gąski nie widziałam), ale noce wciąż zimne. Nieustannie jednak zadziwiają mnie rury. No nie mogę się temu nadziwić, więc jeszcze raz - z innego ujęcia (nie wody:)). Ale żeby nie było, że nie zwracam Waszej uwagi na mój świat, to - uwaga uwaga - ta droga, wzdłuż której widać domy mieszkalne, prowadzi do centrum targowego. Daleko widoczny jest dach takiej a la galerii handlowo - rozrywkowej o cudnej nazwie - RIO. Przejście zajmuje 10 minut. No niesłychane...
To jest też często odwiedzany przeze mnie sklep. Jeden z nielicznych samów. Bo gdzie indziej - wiadomo - wszystko na gębę i na ladę;) Z jedną babeczką, która mieszkała jakiś czas w Polsce wymieniamy się tęsknotami za produktami z czerwonym logo w czarne kropki... Poszła raz biedronka po złote kropki do słonka- śpiewa Ania Broda, a ja za nią - z dziećmi:)
Jednak śnieg znika! Moja radość nie ma granic, ale wszyscy mówią - jeszcze będą mrozy, niech się pani nie cieszy. A sąsiadka mówi - cud, żeś całą zimę w kurtce z rybiego puchu przeszła - że niby taka cienka...:) Sąsiadka w ogóle jest źródłem wielu informacji językowych i skarbnicą frazeologizmów. Życie jest piękne;)Ten miś nie umiał lokować, więc jego ulokowali....Wiosenne słońce daje o sobie znać w tej mojej dzisiejszej pisaninie, a może to jednak jeszcze choroba, nie wiadomo...Jeszcze o punktach usługowych. Dialog z wczoraj, oddział poczty:
MP: здравствуйте
Pani: EEEE???
MP: Можна покупить у вас марки на писмо?
Pani: EEEE?
List poleciał, ale dokąd? EE...
Życie jest piękne:)
Błąkało się serce moje w światowej marności,
nie znalazło nigdzie gruntowej stałości.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz