To będzie (chyba) ten dzień. Do końca nie wiadomo, bo wiadomo ;) Ale już jest nadzieja, już tuż tuż. Stoję pod drzwiami, za którymi jest to, co nieznane. Kiedyś napisałam piękny wiersz (tak mi się przynajmniej wtedy wydawało):
Drzwi
a za drzwiami
może pies, może kot
może wielka przepaść.
Drzwi
za drzwiami nigdy nie wiemy
co na nas czeka.
Moja rodzina nieustannie zmieniała wers z przepaścią na: może wielka świnia;) W ten sposób skończyły się moje aspiracje poetyckie. Świni chyba nie spotkam od razu, jak stąd wyjadę. Może się pojawić JAK, ze szczegółami go wtedy opiszę. Będę mogła mu zaśpiewać:
JAK po nocnym niebie sunące białe obłoki nad lasem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz