Poza tym zmieniłam mieszkanie, teraz jestem jeszcze bardziej w centrum niż poprzednio.
To jest zdjęcie jeszcze z poprzedniego spaceru. W ostatnią niedzielę takowy nie był możliwy z powodu mrozu. Ale oczywiście powiedzieli mi, że to dopiero początek i wszystko przede mną. W każdym razie wiadomość dla fanów motoryzacji - te wszystkie zastawki i takie warszawki spokojnie jeździły. No ale dopiero było -10, więc wiadomo - поживём увидим. Ciekawe jest to, że koniec asfaltu nie jest równoznaczny z końcem drogi.
No i jeszcze ciekawi wszystkich, co się je. Otóż to, co się upoluje. W niedzielę jadłam królika, ale wiem, że u nas w okolicach Kauflandu też się pojawiają, można je dorwać:) Jest na bazarze takie targowisko, że to mięso tak leży. Mnie się wydaje, że ono leży całymi kawałami - cała krowa, cały koń:) - takie wielkie to to. Ale oczywiście zdjęć nie zrobiłam, bo już wystarczająco podejrzanie wyglądam. Jeszcze zrobię, obiecuję:) A tu kilim na ścianie nad moim nowym łóżkiem.
Dzisiaj na przykład mrozu nie było, rzeka odmarzła, ale już w listopadzie będzie się działo. A propos listopada - pierwszego wieczorem pierwsza moja inicjatywa kulturalnej Polski - śpiewamy piosenki o śmierci. W planie mam Niech żyje bal, Zegarmistrz światła, Po drugiej stronie, Wszystko ma swój czas. Jestem ciekawa, ile osób zechce pośpiewać. Choć śpiewanie to na razie naprawdę wielkie słowo. W zasadzie pracuję jak nauczyciel języka obcego - większość nie mówi na co dzień nic w tym języku. No i potem są takie śmieszne akcje - 11 listopada będziemy śpiewać, że płynie Łisła płynie. Ale jest pięknie;)
Czasem mocno wieje, więc ja życzę Wam Wiatru, który ożywia wszystko...i rozgania wszelkie mgły.
Z powiewem wiatru kończy się mgła...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz