sobota, 9 maja 2015

Zwycięstwo...

Wiosna! 
Choć czasem może się wydawać, że to już lato, ale jeszcze jabłonie i grusze nie zakwitły, a piosnka właśnie dziś wybrzmiała. 

Tak wygląda kwitnący step. Przy słońcu, błękitnym niebie i lekkim wietrze. Pogoda idealna na rower. Można wypożyczyć u nas ten szał techniki na placu. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę, zanim wyjadę. 
     
Dzisiaj dużo różnych zdjęć, bo mam spore zaległości. Mam za sobą też pięciosekundowy wywiad dla kazachskiej telewizji - ba, w języku rosyjskim:) A tu obok stolica, z autobusu wyglądało na niesłychanie ciekawy zabytek, a w środku .... galeria handlowa. 



A to zdjęcie z dzisiejszych uroczystości na placu. Można by zatytułować to zdjęcie POLÓWKA, gdyby nie wspomnienia, które w tym momencie zalewają mnie czerwonymi łzami:)
    

A to już zdjęcie sprzed kilku tygodni. Zamarzyły mi się takie śledzie po wiejsku, więc poszłam na stoisko - powiedziałam, że chcę śledzie z cebulą. Wybrałam łatwiejszą opcję objaśnienia pojęcia WIEJSKI. Jak wielkie było moje zdziwienie, jak przeczytałam napis na zakupionym pudełeczku - ot, małe szoczki (właśnie wymyśliłam to deminutiwum) z drugiego świata...


To są słodkości, które były na placu i dziś, i 1 maja - wtedy, kiedy udzielałam wywiadu:) Ale ktoś mi powiedział, że tylko mnie się wydaje, że mówiłam po rosyjsku:) Komedia lingwistyczna trwa:)


Dla tej części świata, która nie zna literek rosyjskich, przetłumaczę - 
Nie wolno całować ikon 
z pomalowanymi ustami...



Zwycięskie balony lecą w niebo... A u mnie leci czas. Kto by pomyślał, że przygoda powoli dobiega końca. A może to dopiero początek?...



Wysyłam nadzieję, 
co dasz, niech się dzieje, 
wierzę, że na łąkach mych 
spotkam Cię...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz