Wiosna!
Choć czasem może się wydawać, że to już lato, ale jeszcze jabłonie i grusze nie zakwitły, a piosnka właśnie dziś wybrzmiała.
Tak wygląda kwitnący step. Przy słońcu, błękitnym niebie i lekkim wietrze. Pogoda idealna na rower. Można wypożyczyć u nas ten szał techniki na placu. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę, zanim wyjadę.

A to zdjęcie z dzisiejszych uroczystości na placu. Można by zatytułować to zdjęcie POLÓWKA, gdyby nie wspomnienia, które w tym momencie zalewają mnie czerwonymi łzami:)
A to już zdjęcie sprzed kilku tygodni. Zamarzyły mi się takie śledzie po wiejsku, więc poszłam na stoisko - powiedziałam, że chcę śledzie z cebulą. Wybrałam łatwiejszą opcję objaśnienia pojęcia WIEJSKI. Jak wielkie było moje zdziwienie, jak przeczytałam napis na zakupionym pudełeczku - ot, małe szoczki (właśnie wymyśliłam to deminutiwum) z drugiego świata...
To są słodkości, które były na placu i dziś, i 1 maja - wtedy, kiedy udzielałam wywiadu:) Ale ktoś mi powiedział, że tylko mnie się wydaje, że mówiłam po rosyjsku:) Komedia lingwistyczna trwa:)
Dla tej części świata, która nie zna literek rosyjskich, przetłumaczę -
Nie wolno całować ikon
z pomalowanymi ustami...
Zwycięskie balony lecą w niebo... A u mnie leci czas. Kto by pomyślał, że przygoda powoli dobiega końca. A może to dopiero początek?...
Wysyłam nadzieję,
co dasz, niech się dzieje,
wierzę, że na łąkach mych
spotkam Cię...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz